TWORZONE Z SERCEM, pasją i przyjemnością. W cieple domowego zacisza. Ręcznie. Wycinane, wydziergane, wyklejane. Jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Specjalnie dla Ciebie lub kogoś Ci bliskiego. Jeżeli myślisz o czymś takim, napisz do mnie, a razem stworzymy wyjątkowy projekt... nadamy myślom realny wymiar, konkretny kształt i kolor...



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2018

ZIMOWY MEDALION

Kolejna praca warsztatowa,
tym razem cennych wskazówek udzielała Emilia Antoniewska.
Znowu kolorowanie plus nowość dla mnie, cieniowanie bitumem.
No i się podziało jak widać na dołączonym materiale dowodowym ;)







Rzecz działa się przy suto zastawionym stole.
Mój osobisty wkład to minideserki:
mus kawowo - piernikowy na żelce pomarańczowo-dyniowej.


sobota, 14 lipca 2018

NA URODZINY

z obfitością darów lata.
Nie mogłam się oprzeć tej niezwykle urokliwej papierowej kolekcji,
sielskiej, pełnej kolorów i słońca



Towarzystwo w postaci keksa z makiem i porzeczkami
znalazło się samo ;)
Letnie pozdrowienia dla Ciebie!
Miło, że zechcesz tutaj zajrzeć od czasu do czasu ;)

niedziela, 8 lipca 2018

NA ŚLUB W STYLU BOHO

ramka na podobraziu z łapaczem snów.


Dawno nie było słodkości, więc dorzucam coś niecoś, pyszne bardzo.
Mus morelowy, maślana kruszonka i mascarpone ze śmietanką.
Ktoś chętny?
Kolorystyka, zupełnie przypadkowo, w pełnej harmonii z pracą :)


Na koniec foto z jegomościem krasnalem Wroclovkiem
(pstryknięte przy okazji Dolnośląskich Warsztatów Craftowych,
 na których to miałam przyjemność być po raz pierwszy
i mam nadzieję, że nie ostatni).
I takie oto miała przygody. Rameczka moja.
Teraz czeka sobie spokojnie na personalizację... ;)

wtorek, 22 sierpnia 2017

Leśne urodziny

Leśne duszki, robaczki, pajączki, pszczoły i jeże...
pogoda w kratkę, prąd z wiaderka, 
wybuchowe eksperymenty z "szalonym" naukowcem
i obrośnięty mchem tort ;)
spora dawka pozytywnej energii. Zawekowałam,
będzie się można ogrzać w chłodniejsze dni.


 Projekt i realizacja - ja.
Menu - ja (dwa dni pieczenia i jakieś 5 kg mąki ;))
Naukowiec - http://www.madrydzieciak.edu.pl/index.html#onas
https://pl-pl.facebook.com/madrydzieciak/

Do napisania wkrótce.
Będzie o podróżach.


niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowe pozdrowienia

i słodkości dla Was :)



 Miłego dnia!


środa, 4 listopada 2015

Słodko dla Słodziaka

czyli podarunek dla nowonarodzonej Zosienki:
karteczka i piernikowe serce.
 Pooglądajcie sobie, a ja zabieram się 
za zdejmowanie pajęczyn z mojego blogowego kącika :)
Chwilkę mnie tutaj nie było...
Autorką piernikowego serduszka jest Sweet Project.

Mam nadzieję, że ktoś jeszcze o mnie pamięta.
A może ktoś się stęsknił? ;)
Pozdrawiam serdecznie! 


wtorek, 25 sierpnia 2015

Urodziny z Panem Kleksem

Po przygodach z piratami i Koziołkiem Matołkiem przyszedł czas na Akademię Pana Kleksa.
W tym roku pogoda spłatała nam figla, więc musieliśmy zakotwiczyć w domu. 
Ale i tak sporo się działo...
gdyby ktoś był zainteresowany, zapraszam na mocno skróconą relację ;)

MENU SŁODKO-OWOCOWO-SZKIEŁKOWE:
Guziki w trzech kolorach, 
motyle w czekoladzie (co prawda nie dojrzewały na grządkach obok fasoli, nie mają też pestek, 
ale jako ulubione danie Pana Kleksa, musiały tutaj zagościć), 
ciasteczka ze szkiełkami,
babeczki marchewkowe.
 
Królowa Żabka serwowała w swoim stawie sałatkę owocową z sosem truskawkowym 
i pomarańcze z kolorowych szkiełek.
Nie wiadomo skąd przypełzły radosne dżdżownice. 
W ostatniej chwili przytuptał czekoladowy jeżyk
(żaba i jeż to prace mojej mamy).
 

Nie mogło zabraknąć PIEGÓW, które jak wiadomo, 
doskonale wpływają na rozum i chronią przed katarem.
Piegi były wszędzie. 
Piegowate były świeczki, rurki, talerze, papilotki...

 Były także pastylki na porost włosów i pigułki likwidujące łupież.

NAPOJE: sos wzmacniający dziąsła, płyn na pamięć (spożywany najchętniej ;)), 
specyfik na poprawę wzroku.

DANIE CIEPŁE:
Między słodkim, słodkim, a słodkim pojawiło się coś bardziej treściwego, czyli rajdówki.

TORT: Przy torcie napracowałam się najbardziej, ale warto było. Potraktowałam go szkiełkami, garścią piegów i czujnym okiem Pana Kleksa, które właśnie wróciło z Kosmosu.
 
 
W przekroju wyglądał tak: 
 
ciasto czekoladowe, mus nutella, mus z mirabelek, biszkopt jasny, 
mus z białej czekolady, frużelina truskawkowa, do dekoracji krem śmietankowy.

Pan Kleks we własnej osobie.
  
Nieco odmieniony, na początku senny, bez bujnej czupryny 
(w trakcie jednej z podróży skończyły mu się piegi 
i zapomniał o konsumpcji pastylek na porost włosów).
Kiedy poczęstował się zapasami z naszego stołu, od razu wpadł w doskonały humor 
i zaproponował kilka ciekawych podróży, których celem, prócz świetnej zabawy, 
było także "uzupełnienie" olejem głów uczestników.
Magicznym tramwajem wybraliśmy się między innymi do sławetnej Fabryki Dziur i Dziurek. 
Pan Kleks wymienił sobie swoje osobiste, mocno już zużyte dziurki do nosa na nowe (dzieci podpowiedziały mu, które bardziej pasują). Same, po dokładnych oględzinach swoich dziurek, 
mogły także dokonać wymiany. Uwaga - nikt się nie zdecydował ;)  
Przy okazji sprawdziliśmy, czy ktoś nie posiada przypadkiem dziurki w zębach. Nikt. 
W razie czego można by było odstąpić takową dziurkę wagonikowi stomatologicznemu...

Za Panem Kleksem, prosto z Bajdocji przyfrunął na dywanie Alladyn, 
który pomagał rozwikłać co trudniejsze zagadki. 
 
Dzieci były zmartwione faktem, że zmoknie w drodze powrotnej,
ponieważ mocno padało, a dywan, wiadomo, schronienia nie daje.
Tak się złożyło, że na chwilkę wyjrzało słońce. Alladyn wykorzystał moment, 
a my wypróbowaliśmy jeden z prezentów
 

Większość dekoracji wykonywałam z dziećmi kilka dni przed uroczystością.  
Były bardzo przejęte swoją rolą, świetnie się bawiły (ja również). Wspomniałam im o tym, że wkrótce odwiedzi nas Pan Kleks, który bardzo lubi torty. Istnieje więc obawa, że tort urodzinowy może przepaść bez śladu. Poprosiłam o podanie kryjówki na tę słodkość... jak się później okazało, tort faktycznie zniknął (zamiast niego ktoś podrzucił mandarynkę), a i Pana Kleksa brak. 
 
Chwila konsternacji, nawet grozy i... co dalej, już wiecie z powyższego wpisu.

Miny mojego ukochanego Jubilata bezcenne!!
 

Do usłyszenia wkrótce :) 

PS. Przypomnę jeszcze tylko, że zaproszenia na urodziny wyglądały tak


niedziela, 8 lutego 2015

Z sercem, z serca

czyli kolejny wpis z kolorem czerwonym (nie tylko) w tle,
czyli o miłości zimą:
tej wyszeptanej na uszko,
tej wypowiedzianej głośno i wyraźnie
 
tej wyczytanej między wierszami
oraz tej zwyczajnej ale i najważniejszej - domowej.
Wersja bardzo kaloryczna i równie smaczna.
Polecam szczególnie wielbicielom cynamonu --> klik.

Serdecznie dziękuję za przemiłe przyjęcie zimowej metryczki :)